Pisałam to już w moim dawnym poście, ale się powtórzę ... przy okazji innej odsłony kremu z dyni:)

Hmmm... dynia:) Dynia to wspomnienie z dzieciństwa. Gdy byliśmy mali ja, mój brat i nasze kuzynostwo mieliśmy za zadanie szukanie naszych dyń na polu u mojego kochanego dziadka. Gdy dynie były jeszcze małe dziadek wyrył nożykiem na nich nasze imiona i gdy urosły miały na sobie zabliźnione napisy z naszymi imionami:) Kiedyś podobno nawet dziadkowi powiedziałam, że go nie kocham bo nie mogłam znaleźć swojej dyni :) ale na szczęście się znalazła. W 2011 roku dziadek zrobił taką dynie dla mojego synka..tak ten czas leci. Kochany dziadek:*
Więc dynia ma dla mnie wartość sentymentalną.
dynia hokkaido ( tak mi się wydaje)
1/2 cebuli
2 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru jeśli nie mamy może być suszony
bulion warzywny (ewentualnie może być z kostki)
masło
sól, pieprz, papryka może być chili
śmietanka
uprażone pestki dyni
marchewka
ziemniak
W dużym garnku na maśle podsmażamy drobno posiekaną cebulę, czosnek i imbir jeśli mamy świeży, jeśli suszony dodajmy go na końcu. Dodajemy do tego pokrojoną w kostkę dynie. Chwilkę smażymy. Zalewamy bulionem tak aby zakrył całą dynię. Dodajemy również pokrojoną w kostkę marchewkę oraz ziemniaka. Gotujemy do miękkości. Na koniec miksujemy wszystko na gładką masę. Doprawiamy solą ( jeśli to konieczne), pieprzem, chili i suszonym imbirem jeśli nie dawaliśmy świeżego. Podajemy z kleksem śmietany i posypujemy uprażonymi za suchej patelni pestkami dyni.
Ja serwowałam zupę w wydrążonej dyni jak widać na zdjęciu.

http://muza.com.pl/product.php?id_product=1470